Volkswagen T-Roc – Wszystko zgodnie z oczekiwaniami

Oceń tekst

W 2014 roku w Genewie Volkswagen zaprezentował prototypowe auto o nazwie T-Roc. Koncept został przyjęty bardzo dobrze. Rozpoczęło się oczekiwanie na wersję produkcyjną. W końcu się pojawił! I jest dokładnie tym, czego od niego oczekiwałem.

Volkswagen T-Roc – miejsce na rynku

Zacznijmy od sytuacji na rynku SUV-ów. Czy ruch Volkswagena w stronę kolejnego, czwartego SUV-a w ofercie jest krokiem w dobrą stronę? Tiguan, Tuareg i przeznaczony na rynek USA Atlas to auta duże, bardzo duże bądź za duże. W kategorii kompaktowego SUV-a VW nie miał do tej pory swojego przedstawiciela, pozwalając Juke, Capturowi czy C-HR panoszyć się po rynku jak u siebie. Jest to rynek niemały, bo do tej pory sprzedaje się ponad 6,4 miliona małych SUV-ów rocznie, a w ciągu dziesięciu lat sprzedaż ma wzrosnąć do ponad 10 milionów. Szkoda oddawać taki potencjał konkurencji.

Volkswagen T-Roc – konserwatywny wygląd, nowoczesna dusza

T-Roc jest zarówno konserwatywny, jak i świeży. Teoretycznie to zdanie się wyklucza, ale już tłumaczę, co o tym myślę. Konserwatywny, bo ogólnie filozofia Volkswagena jest taka, że skoro coś się sprawdza, to po co to na siłę zmieniać. Ostatnia wielka rewolucja w designie była między Golfami II i III generacji. Jest to VW w każdym calu.

Świeży, bo Volkswagen postawił na coś innego niż konkurencja. Mam wrażenie, że wszyscy w kategorii mały SUV albo crossover próbują być na siłę oryginalni, futurystyczni i „młodzieżowi”. T-Roc jest zupełnie inny. To szczegóły czynią go interesującym autem dla młodych ludzi, nie krzykliwy wygląd.

Ta świeżość objawia się też nowym podejściem do przyjętego przez większość aut VW designu. Mam wrażenie, że nowy crossover Volkswagena ma szansę stać się tym, czym kiedyś był Golf i inne auta typu hot hatch. Idealnym samochodem dla młodych ludzi, który łączy w sobie funkcjonalność, bezpieczeństwo oraz radość z jazdy. Oczywiście wtedy najwygodniejszą pozycją za kierownicą była dupa przy ziemi, tutaj siedzimy wysoko jak w typowym aucie dla emerytów, ale może się to pozytywnie odbić na kręgosłupach ludzi poniżej 30.

T-Roc – wyposażenie i osiągi

Wygląd to jedno, kolorowe wnętrze i fajny design są ważne, ale wiadomo, że najważniejsze są bajery i jakie serce bije pod maską. Kierowcę w jego ciężkiej misji prowadzenia jednego z najfajniejszych aut tego roku wspomaga aż 13 różnych układów. Są to między innymi system monitorowania przestrzeni przed autem, który rozpoznaje pieszych (nie z imienia i nazwiska, po prostu krzyczy, że czas hamować), układ trzymający auto w pasie ruchu, system automatycznego hamowania po kolizji, system automatycznego hamowania w mieście (ku niezadowoleniu wszystkich fanów hamulca dźwiękowego) oraz aktywny tempomat i system rozpoznawania znaków.

Pod maską może zabić jedno z 3 benzynowych serc lub jeden z trzech śmierdziuchów. Najmniejszy silniczek to litrowe TSI o mocy 115 koni mechanicznych. Silnik tyleż niewielki co do zwykłej jazdy w zupełności wystarczający. Druga benzynowa pozycja to 150 konny silnik 1.5 TSI z ciekawą funkcją wyłączania cylindrów (Active Cylinder Technology). Silnik będzie płynnie przechodził z pracy na dwóch do pracy na 4 cylindrach. Największym silnikiem na jedyne słuszne paliwo jest 2.0 TSI o mocy 190 koni. Silnik, z którym zdecydowanie można już trochę poszaleć.

W kategorii brudasów mamy 1.6 TDI, pogromcę polskich wsi o mocy 115 koni lub 2.0 TDI w dwóch wersjach. Jeden o mocy 150 kucy, a drugi 190.

Najsłabsze silniki będą szły w parze z manualną, sześciobiegową przekładnią oraz z napędem na przód. Silniki o mocy 150 koni mogą zostać wyposażone w napęd na cztery łapy oraz 7 biegową, dwusprzęgłową przekładnię DSG. Najmocniejsze silniki będą dostępne z napędem 4Motion oraz z automatem DSG.

Volkswagen T-Roc – cena

Przedsprzedaż w naszym kraju ruszy już w październiku tego roku. Ma to być najtańszy SUV w ofercie Volkswagena. Czy warto? Uważam, że zdecydowanie tak. Szczególnie za jakieś 10 lat, gdy pojawią się używane, zagazowane egzemplarze, którymi Niemiec do kościoła jeździł.